KODERSKIE WYWIADY VIII. Porozmawiajmy z Grzegorzem Borysem, osobą o dwóch twarzach

Jest członkiem zarządu. Niektórzy KOD-erzy, przy czym wydaje się, że to większość z zarządem na czele, twierdzi, że jest strasznie konfliktowy, nie umie rozmawiać, nie szuka kompromisów, bo uważa, że tylko on ma rację i ciężko dojść z nim do jakiekolwiek porozumienia. Inni członkowie poznańskiego KOD-u uważają go za uczciwego i życzliwego społecznika, mającego ideały i wartości, którym pozostaje wierny do końca. Tych jest dużo mniej, ale dla nich Grześ to taki diamencik, który zwyczajnie trzeba jeszcze doszlifować. Mamy więc dwie twarze Grzesiowe – czarną i białą albo złą i dobrą. Przyjrzyjmy się im dokładniej i przekonajmy się, czy słusznie jest sekowany.

TWARZ CZARNA I ZŁA

Jesteś w zarządzie najmłodszy. Czy w związku z tym jest ci tam trudniej?

Różnica, jaka dzieli mnie do Sławka, to raptem trzy lata, więc nie jest tak źle. Poza tym w stosunku do statystycznej średniej całego KOD-u mamy dość młody zarząd.

A ile wynosi ta średnia?

Nie wiem, jak to wygląda w regionie, ale w skali całego kraju wynosi ona sześćdziesiąt parę lat. W Poznaniu to zaledwie sześćdziesiąt wiosen. Biorąc pod uwagę Tomka i dziewczyny [Tomasz Adamiec, Adriana Machowiak i Izabela Milewska – przyp. aut.], nie czuję się specjalnie młodo. Zresztą w dyskusjach z zarządem niejednokrotnie pokazywałem, że nie jestem dzieckiem. Często podejmuję tematy, które bynajmniej nie pochodzą z piaskownicy, tak że nie mogę powiedzieć, że jest mi tam trudniej, żeby tak powrócić do pytania pierwotnego.

Jak czujesz się na zebraniach zarządu, będąc w opozycji do wszystkich?

Po pierwsze nie jestem w opozycji do wszystkich, nie wiem w ogóle skąd taka informacja. Uważam, że jest to pewne takie uproszczenie. To jest tak, że w zarządzie zwykle udaje nam się wypracować jakieś wspólne stanowisko w sprawach, na których wszystkim nam najbardziej zależy. Chociaż oczywiście są też sprawy, co do których zawsze będziemy się różnili. Jest to pochodna naszego podejścia do życia i pewnych kwestii z nim związanych.

I co robicie wtedy?

Ja nie widzę nic złego w tym, żeby osoby, które mają swoje poglądy w określonej sprawie, nierzadko nawet silnie umotywowane, nie mogły tego zdania w toku dyskusji zmienić. Nasze zebrania nie wyglądają tak, że ktoś rzuca przed siebie swoje zdanie i podkreśla zaraz, że: „nie, nie zmienicie mojego zdania”. My dyskutujemy wszystkie rzeczy – to po pierwsze. A po drugie – czasami udaje nam się dojść do jakiegoś kompromisu, a czasami nie, co jest normalne, zwłaszcza w tak zróżnicowanej grupie.

Zróżnicowanej, czyli jakiej?

Zarząd jest u nas zróżnicowany głównie, jeśli chodzi o przeszłość, bo są osoby i z tej frakcji i z tamtej…

Czyli co, chcesz odkopywać przedwyborcze KOD-owskie podziały?

Nie, nie o to mi chodzi. Wcale i zupełnie. Myślę o tym, że zarząd łączy w sobie ludzi z różnych regionów i grup lokalnych, ale moim zdaniem, idzie nam całkiem nieźle. Co prawda, faktem jest, że nieraz tracimy zbyt dużo czasu na zarządzie i niepotrzebnie wdajemy się w jakieś dyskusje albo gierki personalne, co nie powinno mieć miejsca, tym bardziej że należałoby nawzajem szanować swój czas i maksymalnie go wykorzystać, co po prostu czasem się nie udaje. Jednak patrząc na ostatnie wydarzenia, to na tym etapie przynajmniej łączy nas jednak jakaś taka sytuacja ogólna, generalna i szybciej udaje się nam wypracować kompromis. Coraz częściej też, podchodząc do różnych tematów, mamy podobne zdanie, zaczynamy dostrzegać więcej cech wspólnych niż to było na początku.

Co miałeś na myśli, mówiąc „gierki personalne”?

Zwróć uwagę na to, że zarząd był jednak wybierany pod koniec stycznia, kiedy cały region KOD Wielkopolska był bardzo mocno ze sobą skonfliktowany, potrzebowaliśmy ileś tam czasu, żeby się dograć. Pierwsze sześć miesięcy, czyli dwanaście posiedzeń – jedno posiedzenie zarządu jest średnio raz na dwa tygodnie – przeznaczone były również na wzajemne poznawanie się, wiemy już mniej więcej, kto gdzie może iść na jakieś ustępstwa. Poza tym w zarządzie decyduje większość i ja tę większość zawsze szanuję. Nawet wtedy gdy nie jest ona zgodna z moją opinią.

Przejdźmy teraz do wyborów. Na początku ty sam chciałeś zostać przewodniczącym całego KOD-u Wielkopolska, ale po czterech miesiącach kampanii zrezygnowałeś. Dlaczego?

Zacznijmy od tego, że tak, chciałem być przewodniczącym, ale to było w czerwcu, lipcu ubiegłego roku, a te wybory zostały odwołane. Okazało się bowiem, że brakuje nam jako Stowarzyszeniu, KOD-owi wpisu do KRS-u, że wniosek nie został nawet jeszcze złożony. Dlatego trzeba go było złożyć i rozpocząć całą procedurę wyborczą od nowa. A zrezygnowałem, bo troszkę zmieniła mi się sytuacja rodzinna i ta związana z pracą. Po prostu doszedłem do wniosku, że nie jestem już w stanie poświęcać KOD-owi tyle czasu, ile bym musiał, gdybym był przewodniczącym. To była moja osobista decyzja i nikt na nią nie wpływał.

Jak widziałeś siebie na stanowisku przewodniczącego? Co chciałeś zmienić w KOD-zie? 

KOD był wtedy w zupełnie innym miejscu. Z jednej strony mieliśmy wówczas bardzo silny konflikt wewnętrzny, a z drugiej – wszyscy mieliśmy też jakieś zapatrywania i nadzieje z KOD-em związane. Dzisiaj te kryzysy związane z wiarą społeczeństwa w KOD i w nasze możliwości czy to jako organizacji pozarządowej, czy jako ruchu społecznego są znacznie mniejsze, choć raczej może po prostu przewartościowane. W tej chwili KOD to – ja tak to oceniam – machina do organizowania masowych protestów. Przy czym ta ich masowość też sukcesywnie maleje i trudno nam odwrócić ten trend.

Czy KOD Wielkopolska jest taki, jakiego chciałeś, gdy do niego przystępowałeś?

W początkach każdy z nas miał w głowie ileś tam projektów, robiliśmy różne rzeczy, chcieliśmy tworzyć rozmaite zespoły, które zajmowałyby się wieloma sprawami. Dzisiaj po prostu wiemy, że to jest niemożliwe. Chociaż może nie tyle niemożliwe co… Mimo że mamy w KOD-zie mnóstwo bardzo fajnych ludzi, którzy często są specjalistami w bardzo wąskich dziedzinach, to trudno jest nam podjąć te wąskie tematy i przenieść je na taką masową skalę, której mógłby służyć KOD.

A jak to się ma do celu powstania KOD-u?

Nie wiem tak do końca. To trudne, bo KOD był takim pierwszym masowym ruchem protestu wobec naszego obecnego rządu. I my po drodze popełniliśmy wiele błędów. Wiele się również nauczyliśmy, ale jest także tak, że ludzie działając, a nie odnosząc jakiś tam sukcesów, po prostu się wypalają, zniechęcają czy odchodzą w ogóle od swoich pomysłów. Mogą też szukać innych ścieżek lub dróg dotarcia do tych swoich założonych celów.

Każdy w zarządzie za coś odpowiada. Za co odpowiadasz ty?

Za kontakt z organizacjami pozarządowymi i za kontakt z sekcją Edukacja.

Czemu zatem nie współpracujemy z żadnym NGO?

Staramy się współpracować. Na przykład dzisiaj rozmawiałem z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów na temat ich udziału w organizowanych przez nas obchodach rocznicy Porozumień Sierpniowych z 31 sierpnia. Jest bowiem tak, że my w Wielkopolsce też moglibyśmy wiele rzeczy robić, ale brakuje nam wiedzy. Także pomysł, który zgłosiłem na ostatnim posiedzeniu zarządu, żeby w tych obchodach uczestniczyły również związki zawodowe…

… czyli na przykład Solidarność?

Nie, nie myślałem akurat o Solidarności. Chodzi mi o te młodsze związki. Takie nowoczesne, które posługują się innym językiem i w ogóle innymi formami aktywności. Myślałem też o różnych stowarzyszeniach, jak to Stowarzyszenie Lokatorów, o którym już mówiłem. Rozmawiałem z osobą decyzyjną stamtąd i odpowiedziała mi w sposób tak negatywny, że nie chciałbym teraz tej odpowiedzi przytaczać, bo muszę ją najpierw dokładnie i ze wszystkich stron przeanalizować.

Wiele organizacji, również NGO, ale też innych stowarzyszeń nie chce z KOD-em w ogóle współpracować…

Formalnie wygląda to tak, że jesteśmy stowarzyszeniem, ale my nie prowadzimy takiej działalności jak inne stowarzyszenia i to jest nasz problem. Na przykład biuro nie funkcjonuje przez cały dzień, a nasza działalność skupia się głównie na organizowaniu protestów. My nie zajmujemy się zbieraniem funduszy. jak to robią inne organizacje, ani występowaniem o fundusze europejskie czy zbieraniem funduszy od osób prywatnych i nie rozliczamy tego w żaden sposób.

Dlaczego?

Dlatego że jako KOD Wielkopolska nie mamy podmiotowości prawnej, zresztą inne regiony też jej nie mają, bo ma ją tylko Zarząd Główny. Tymczasem my, w Wielkopolsce, też moglibyśmy różne rzeczy robić, ale po prostu ich nie robimy, bo brakuje nam wiedzy i doświadczenia, ale też zwykłego czasu, bo osoby zajmujące się zawodowo organizacjami pozarządowymi, zajmują się tymi właśnie organizacjami, a nie pracują na etacie w KOD-zie.

Założyłeś Grupę Lokalną Poznań. Dlaczego ona nie działa?

Nie wiem, czy w ogóle warto w to wchodzić, bo części ludzi, która była w tej grupie, dawno nie ma już w KOD-zie albo pozostali jego „martwymi” członkami, czyli mają legitymację, ale wcale z KOD-em się nie identyfikują – to jest jedna rzecz. A druga wiąże się z momentem, kiedy ten pomysł powstał, bo wielu osobom on się nie spodobał i nie chcę wnikać dlaczego. W każdym razie dla mnie było to przykre doświadczenie, bo teoretycznie powinno zostać pozytywnie rozpatrzone, bo wszystkie wymogi formalne zostały spełnione, a rozpatrzone pozytywnie nie zostało. Zresztą zarząd poświęcił temu tematowi chyba aż trzy posiedzenia, a w ich trakcie była bardzo nieprzyjemna nawalanka.

Ale inne grupy członków zarządu – Leszno, Puszczykowo, Piła są nieukonstytuowane tak jak Poznań, ale działają prężnie.

Bardzo dobrze, że działają. Ja bardzo się z tego cieszę.

Ty założyłeś Grupę Lokalną Poznań, a ona nie działa, więc dlaczego się cieszysz i nie działasz w Poznaniu?

Ale to nie jest pytanie do mnie. Przecież w Poznaniu są jeszcze inni członkowie i oni też nie działają. Ty też mieszkasz w Poznaniu i mogłabyś działać w grupie lokalnej, zapraszam do aktywności. Wiele osób tu mieszka, nie działa i tylko krytykuje. Poza tym ja byłem tylko jednym z trzech założycieli, jestem w zarządzie i głównie na tym chcę się skupiać.

Ale Adriana Machowiak, Iza Milewska i Grażyna Ciesielska też są w zarządzie, a ich grupy działają.

Wiesz, Natalio, nie chcę komentować aktywności innych, jednak one nie miały takich problemów z założeniem swoich grup lokalnych jak ja. Zresztą to jest pytanie bardziej do osób, które robiły mi te problemy, nie do mnie. Zresztą nie wiem, czy wiesz, ale grupa lokalna nie opiera się na działaniu swoich założycieli. Tam też są wybory, dlatego taka grupa ma swój zarząd i sama decyduje, co chce robić. Co więcej, ja nigdy nie miałem ambicji, żeby przewodniczyć Grupie Lokalnej Poznań, dziewczyny [Adriana Machowiak, Iza Milewska i Grażyna Ciesielska – przyp. aut.] też chyba takich ambicji nie miały. Nawiązując do nich, to nie były im rzucane pod nogi takie kłody jak mi. Poza tym sukcesy tych grup to nie są sukcesy tylko Ady, Grażynki i Izy. Tam działa wiele innych osób.

Czyli u nas tych wielu osób nie ma i nie ma grupy?

No tak. Dlaczego ja mam być odpowiedzialny za to, że grupa lokalna nie działa. Ona nie działa, bo jej de facto nie ma. Została powołana do życia, ale nie przeprowadzono wyborów i nie utworzył się zarząd. Tyle.

Przed wyborami ponoć przychodziłeś na kawiarenki w czwartki do Empiku, teraz już nie chodzisz. Dlaczego?

Bo nie podoba mi się formuła kawiarenki, na której spotyka się wybrana grupa ludzi, a tam ustala się albo próbuje się ustalać rzeczy, które dotyczą całego regionu. Tak nie powinno być, bo teoretycznie ma to być miejsce, w którym mogą spotkać się wszyscy, obojętnie gdzie mieszkasz – w Poznaniu, w Lesznie, w Pile czy w Kaliszu. Tymczasem teraz ta grupa podobno ma zastąpić Postulaty i ja się z tym nie zgadzam.

Dlaczego?

Bo w spotkaniach mają uczestniczyć wszyscy z regionu, a oni nie będą przecież przyjeżdżali co tydzień do Poznania na kawiarenki, bo one odbywają się po pierwsze zbyt często, a po drugie dyskusje na kawiarenkach są zbyt nienaturalnie rozwleczone.

Podobno umiesz słuchać i zmieniać zdanie pod wpływem tego, co usłyszysz, dlaczego więc w zarządzie masz opinię konfliktowego bezkompromisowca?

Nie wiem, ile osób z zarządu pytałaś, ale mnie to niespecjalnie dziwi. Natomiast jeśli chodzi o tych, którzy to powiedzieli, mogę im tylko przyklasnąć i w sumie bardzo się cieszę, że mają taką opinię. Ja po prostu wolę mieć swoje zdanie, niż nie mieć go w ogóle. Mam takie, jakie mam, i wbrew temu, co zarząd twierdzi, można ze mną rozmawiać i dyskutować. Nie znoszę kłamstw, nie roznoszę różnych innych rzeczy, szczególnie tych, które wywołują we mnie skrajne emocje. Zdarza mi się, oczywiście, wybuchać, bo parę osób w zarządzie konsekwentnie mnie rozczarowuje. I tyle.

TWARZ BIAŁA I DOBRA

Opisz mi, proszę, swoje związki ze Zbyszkiem Zawadą, dawnym koordynatorem. Słyszałam, że mieliście dobre kontakty i że ty informowałeś innych (dyskretnie na priv, i to właśnie ma być dobre), że mają być wyrzuceni.

To, co było na privie, niech na privie pozostanie. Powiem tylko, że nie miałem dobrych relacji ze Zbyszkiem Zawadą. Jedyną dobrą rozmową, jaką z nim przeprowadziłem, była ta na początku KOD-u, kiedy zadzwonił i zapytał, czy zostanę administratorem grupy KOD Wielkopolska. I to była moja – powtarzam – jedyna dobra z nim rozmowa. Poza tym myślę, że bardzo trudno jest połączyć moją białą twarz ze Zbyszkiem Zawadą. Trzeba chyba zrobić nawet jakieś salto mortale albo coś takiego.

Hm… Możliwe, ale chciałam podkreślić twoją życzliwość na privie. Fakt, może nie wyszło to idealnie. To teraz drugie pytanie. Ponieważ byłeś adminem w początkach KOD-u, dużo pomagałeś informatycznie KOD-erom, choć studiowałeś prawo. Jak to godziłeś, jak wciąż godzisz?

To wynika po prostu z moich zainteresowań. Zresztą, żeby być tym adminem na grupie Facebookowej, każdej grupie Facebookowej, naprawdę nie trzeba być informatykiem ani znać informatyki. Ja nie mam żadnej kierunkowej wiedzy w tym zakresie, po prostu wszystkiego nauczyłem się w KOD-zie i korzystam z tego do dzisiaj, na przykład przez eliminowanie spamu internetowego, a jak trzeba, to pomagam.

Słyszałam, że po odejściu Zawady założyłeś stronę Pokolenia KOD?

Ja nie zakładałem strony Pokolenie KOD. Zrobił to bodajże Roman Pindur, ale nie jestem pewien i musiałbym to jeszcze zweryfikować. Założyłem stronę KOD Wielkopolska, a wcześniej Informator KOD Wielkopolska, który został zawłaszczony przez grupę skupioną wokół Zbyszka Zawady. On – ten Informator – nadal funkcjonuje, ale pod inną nazwą, nie wiem w tej chwili jaką. Powiem tylko, że Informator KOD został mi odebrany w dziwnych okolicznościach. Najpierw zostały mi odebrane uprawnienia administratora tej jednej strony, a potem wszelkie inne uprawnienia. Dziś patrzę na to z zupełnie innej perspektywy, bo wówczas budziło to ogromne emocje u nas wszystkich.

Słyszałam o podziałach.

Tak, one były naprawdę wielkie. Po Informatorze założyłem KOD Wielkopolska, a potem zupełnie niezależnie powstało już Pokolenie KOD, do którego mam uprawnienia, żeby prowadzić transmisje z LUD-ów [Latający Uniwersytet Demokracji – przyp. aut.], bo trzeba je mieć, aby taką transmisję prowadzić.

A ty zawsze prowadzisz transmisje z LUD-ów?

Prawie zawsze. Jeśli tylko na LUD-zie jestem, a często bywam, to transmituję. Nie wiem, na ilu LUD-ach byłem, a na ilu nie. W ogóle te wykłady to jakiś kapitał, który w KOD-zie tworzymy. Fajne jest też to, że transmisje są dostępne w necie. Nie dość, że wykłady się odbywają, co samo w sobie jest super, to jeszcze ludzie z całej Polski i nawet zza granicy mogą sobie w każdej chwili je odtworzyć i wysłuchać. Czasem żałuję, że transmisje profesjonalne, robione przez operatora i wrzucane potem na You Tube’a, nie obejmują dyskusji.

Właśnie, dlaczego nie obejmują?

Od strony technicznej to jest dużo bardziej skomplikowane. Poza tym tak się już przyjęło i to są chyba jakieś ustalenia między Asią Darecką [odpowiedzialna za działalność LUD-ów – przyp. aut.] a operatorem.

Pisząc komentarze na profilach Dudy i Szydło na Facebook-u, zainspirowałeś parę osób do robienia tego samego. Czy wciąż piszesz własne?

Nie, nie, już nie, choć zdarza mi się komentować ich wypowiedzi na Twitterze. Nie wiem w sumie dlaczego przestałem, chyba dlatego że zabrakło mi czasu. Wiem, że było to dosyć fajne, bo przynosiło jakiś tam efekt. Mały, bo mały, ale zawsze jakiś.

Opowiedz o swoich sukcesach, jakie odniosłeś w zarządzie KOD-u.

Hm, niewiele tych sukcesów było. Bardziej myślę, że są to sukcesy, które jakby powstały dzięki KOD-owi, ale realizowane były poza nim. Chodzi na przykład o tę grupę, która zajmuje się zachowaniami rasistowskimi – Poznań Wolny od Nienawiści. Udało nam się z inicjatywą Jestem XY, która bardziej jest obok KOD-u. Uczestniczyliśmy także, pomimo różnych kontrowersji wewnątrz KOD-u i sprzeciwu wielu KOD-erów, w różnych akcjach bez naszego loga. I to są raczej takie mniejsze sukcesy, bo sukcesem numer jeden jest to, że wciąż udaje nam się zagrzewać ludzi do działania.

Myślisz teraz o całym zarządzie?

Tak. Zresztą powiem ci, że chyba nikt z nas nie wie tak naprawdę, co robić, to znaczy, jak i gdzie osiągnąć cele, które sobie zakładamy.

A jakie to cele?

Te, które mamy w statucie. Dla większości z nas są one partykularne: powstrzymać PiS przed ich różnymi działaniami. One nie do końca nam się ostatnio udawały albo były po prostu niemierzalne. Nie można przecież do końca wskazać jednoznacznie, że dzięki KOD-owi udało się zrobić to czy tamto. Czy na przykład Duda zawetował ustawy o sądach, bo pomysł PiS-u na sądownictwo spotkał się z tak dużym oporem społecznym? Najtrudniej jest sprawić, żeby różne organizacje pozarządowe, związkowe, stowarzyszenia, fundacje, grupy sąsiedzkie włączyły się w działania prodemokratyczne. Chodzi też o to, żeby KOD-owi udało się znów zachęcić ludzi, tak jak niegdyś dał im impuls do wyjścia na ulice, i chociaż część z nich zmobilizować do pozostania na tej ulicy, do aktywności, działalności charytatywnej, wspierania finansowego jakichś działań różnych NGO choć raz w tygodniu. To będzie wielki KOD-owski sukces.

Z Grzegorzem Borysem rozmawiała Natalia Mikołajska.

4 myśli na temat “KODERSKIE WYWIADY VIII. Porozmawiajmy z Grzegorzem Borysem, osobą o dwóch twarzach

  • 30 sierpnia 2017 o 00:38
    Permalink

    Dzięki Grześ za ten wywiad, masz rację – dotarliśmy się i dzisiejsze zabrania ZR są merytoryczne i takie jakie moim zdaniem powinny być. Nie wiem jednak skąd – ” Niektórzy KOD-erzy, przy czym wydaje się, że to większość z zarządem na czele, twierdzi, że jest strasznie konfliktowy, nie umie rozmawiać, nie szuka kompromisów, bo uważa, że tylko on ma rację i ciężko dojść z nim do jakiekolwiek porozumienia”. Ze mną autorka nie rozmawiała na Twój temat. Trzymaj się 🙂

    Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2017 o 01:23
    Permalink

    Cytat z wstępu do wywiadu; “Niektórzy KOD-erzy, przy czym wydaje się, że to większość z zarządem na czele, twierdzi, że jest strasznie konfliktowy, nie umie rozmawiać, nie szuka kompromisów, bo uważa, że tylko on ma rację i ciężko dojść z nim do jakiekolwiek porozumienia.” Ja rozumiem, że autorka tego tekstu, wzorem niektórych “wybitnie czołowych” dziennikarzy, ma prawo wrzucić jakąś obrazoburczą tezę we wstępie do wywiadu, chcąc wzbudzić niezdrową sensację, ale to już przesada! 🙁 Piszę te słowa, jako członek Zarządu KOD WLKP, we własnym i tylko własnym imieniu, oburzony stwierdzeniem, że Zarząd twierdzi, jakoby Grzegorz Borys posiadał te wszystkie negatywne cechy, które autorka wymienia w swoim wstępie do wywiadu. Autorka wywiadu nie rozmawiała ze mną na temat cech charakteru Grzegorza, więc chociażby ja z całą mocą mogę zaprzeczyć jej słowom. Poza tym, znam Grzegorza od wielu miesięcy, wielokrotnie dyskutujemy trudne problemy podczas posiedzeń Zarządu i dotychczas nigdy nie zauważyłem wystąpienia cech, o których pisze autorka, a które malują fałszywy obraz charakteru jednego z członków KOD Wielkopolska.

    Odpowiedz
  • 31 sierpnia 2017 o 02:00
    Permalink

    Uczciwy facet! Wierny swym zasadom. Nawet kiedy czasami mam odmienne zdanie niż On, to mam wielki szacunek, że Grzegorz nie ustępuje nawet na krok broniąc zasad transparentności w prowadzeniu Stowarzyszenia KOD. Miło współpracować z kimś tak wartościowym w jednej drużynie 🙂

    Odpowiedz
  • 11 listopada 2017 o 20:55
    Permalink

    Do autorki reportażu.
    Kiedy się publikuje zdjęcia, wymagane jest podanie autora lub źródło z którego zostało zdjęcie pozyskane. Polecam zapoznanie się na przyszłość z “Ochrona Praw autorskich”, można w ten sposób uniknąć nieprzyjemności.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *