KODERSKIE WYWIADY XI. O Konstytucji z prawnikiem

Profesor Marcin Matczak, prawnik, niekonstytucjonalista zgodził się na prośbę Andrzeja Zimowskiego i KOD-owskiej Grupy Lokalnej Poznań wygłosić wykład specjalnie dla tutejszych KOD-erów. Przyznam się, że w profesorze prawie zakochałam się, kiedy wstąpiłam do KOD-u i zaczęłam namiętnie oglądać Fakty po Faktach i Kropkę nad I w TVN24, a on stale tam był. Kiedy więc tylko pojawiła się okazja na rozmowę z nim, krótką co prawda, od razu ją wykorzystałam.

Natalia Mikołajska: Powiedział pan, panie profesorze, że Konstytucję należy czytać jako całość, a PiS czyta ją fragmentarycznie. To zupełnie tak jak Pismo Święte czytane jest przez niektóre wyznania – też robią to fragmentami, przez co wierzą w różne dziwne rzeczy. Czy lektura całej Konstytucji powinna wejść do programu szkolnego?

Prof. Marcin Matczak: Lektura Konstytucji i jej omawianie powinno jak najbardziej wejść do programu szkolnego. Kluczowe jednak jest to, żeby Konstytucję całościowo czytali i stosowali prawnicy i politycy.

Czy Konstytucja jest na tyle stara, co podkreśla prezydent Duda, że należy ją zmienić?

Konstytucja USA ma ponad 200 lat i nikt nie uważa, że trzeba ją zmieniać. Nasza ma lat 20, jest więc względnie młoda i tym bardziej nie trzeba jej zmieniać. Z konstytucją jest jak z winem – im starsza, tym lepsza, bo dłuższa jest praktyka jej stosowania i większy jej autorytet.

Panie profesorze, prezydent Duda nie dość, że chce ją zmienić, to jeszcze planuje przeprowadzić referendum konstytucyjne z kilkunastoma pytaniami, a wiadomo, że w referendum zwykle jest jedno, dwa, maksymalnie trzy pytania. Co prezydent Duda chce przez to osiągnąć?

Uważam, że prezydent chce podminować obecną konstytucję, przekonując wszystkich, że trzeba ją zmienić. Duża liczba pytań ma pozwolić ukryć jedno podstawowe pytanie – czy należy w ogóle zmieniać Konstytucję. Poza tym referendum na temat Konstytucji powinno się odbywać, kiedy jest już znany jej projekt.

Ziobrowe sądownictwo

Myślę, że rozdzielenie stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w polskim rządzie w 2010 roku było swoistą zdobyczą cywilizacyjną. Czy zgadza się pan profesor ze mną?

Tak. Zapewniało ono brak politycznej kontroli nad prokuraturą.

Czy połączenie tych dwóch stanowisk w jedno, nie jest kolejnym przejawem zmierzania PiS-u w stronę PRL-u bis?

Jest na pewno krokiem wstecz w rozwoju naszej kultury prawnej.

Jak zmiany pana Ziobry, czyli de facto PiS-u albo raczej Jarosława Kaczyńskiego, w sądownictwie wpływają na życie zwykłego, szarego człowieka w Polsce?

Bardzo poważnie. Zwykły człowiek w rękach upolitycznionej prokuratury może szukać ratunku tylko w niezależnym sądzie. Jeśli i ten jest upolityczniony, a do tego prowadzą obecne „reformy”, ten człowiek nie ma żadnych szans na sprawiedliwe załatwienie jego sprawy.

Jeszcze przed rokiem 2012 Kaczyński skazał posła Ziobrę w partii na banicję. Czym zasłużył on sobie teraz na takie uwielbienie prezesa, że ten oddaje w ręce Ziobry całą polską sprawiedliwość? 

Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Jestem prawnikiem, nie znam się na grach politycznych.

Jakim człowiekiem, z punktu widzenia prawa, jest pan Ziobro, który dla stołka i władzy potrafi w odpowiednim momencie podkulić ogon i wyrazić uznanie prezesowi, a także zapewne trochę się popodlizywać i oddać mu hołd?

Podobnie jak w przypadku poprzedniego pytania, nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi.

Dlaczego minister Ziobro nadal jest posłem? Przecież artykuł 103 Konstytucji w punkcie 2 wyraźnie stwierdza, że „Sędzia, prokurator (…) nie mogą sprawować mandatu poselskiego”. Zresztą w rządzie PiS-u jest chyba kilka podobnych przypadków.

Uważam, że pełnienie przez Zbigniewa Ziobrę funkcji posła i prokuratora generalnego narusza Konstytucję. Pan Ziobro może pełnić obie te funkcje jednocześnie, ponieważ ani on, ani jego ugrupowanie nie szanują Konstytucji RP.

Ziobro jako minister sprawiedliwości przygotował ustawę o IPN-ie i potem jako prokurator generalny uznał ją za niekonstytucyjną. Jak to możliwe?

Jest to wyraz podwójnych standardów konstytucyjnych. Oczywiście, nie powinno tak się zdarzyć.

Końcowa konstytucyjna kontynuacja

Porozmawiajmy o pisaniu słowa KONSTYTUCJA. Zasady ortografii każą pisać ją małą literą, ale prawnicy piszą wielką, a przynajmniej na pewno piszą wielką tę obowiązującą konstytucję, a raczej Konstytucję. Ja w wywiadzie piszę po prawniczemu, ale proszę mi powiedzieć, jakie ma to dla was znaczenie?

Konstytucja RP zasługuje na szacunek, dlatego należy jej nazwę pisać wielką literą. To jeden z wielu przejawów patriotyzmu konstytucyjnego, którego u nas bardzo brakuje.

Pytanie ostatnie, czyli takie trochę ni z gruszki, ni z pietruszki, dotyczące rzeczywistości, ale również tej wydumanej. Otóż, czy my w Polsce potrzebujemy jeszcze Sejmu, skoro marszałek Kuchciński głosowania nad ustawami przeprowadza bez dyskusji nad nimi?

Potrzebujemy mądrego Sejmu, który pozwala na debatę nad ważnymi publicznymi kwestiami. Ostatnie lata pokazały, że Sejm stał się wyłącznie maszynką do głosowania, w ramach której wolność wyrażania stanowisk i potrzeba debaty zostały zakwestionowane.

Z prof. Marcinem Matczakiem rozmawiała Natalia Mikołajska

Fot. Waldemar Andrzej  Jóźwiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *