Radne społeczeństwo

Jesteśmy teraz – jako Polska i jako my, obywatelki i obywatele – w stanie epidemii. Oznacza to bardzo wiele rzeczy, ale ja nie o tym. Chciałam tu opisać sposoby radzenia sobie w tej sytuacji, bo PiS-owski rząd zachowuje się dość nieporadnie. Im dokładniej przyglądamy się poczynaniom obozu władzy, tym wyraźniej widać chaos i nieprzygotowanie. Dlatego my, obywatelki i obywatele, zdecydowaliśmy się wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc. Jak?

Po pierwsze: dajemy radę – jak to zwykle bywa w obliczu jakiegokolwiek zagrożenia. Widać, że potrafimy się nawzajem wspierać i dbać o siebie, szczególnie zaś o najbardziej narażonych na koronę – seniorów. (Notabene, „korona” taki iście groteskowy skrót od słowa „koronawirus” w założeniu ma tonować lęk przed chorobą.) Każdy, nawet ten najmniejszy gest jest niezwykle ważny, bo tylko pogłębia poczucie wspólnoty. Dlatego pomagają wszyscy: uczniowie, studenci, przedsiębiorcy, pracownicy, czyli: kucharze, krawcowe, które szyją w pośpiechu maseczki ochronne. Dodam, że szyją je również podopieczni siostry Małgorzaty Chmielewskiej, która mówi: „Państwo? Zostaliśmy pozostawieni samym sobie”.

O tym, jak bliska jest nam Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jak wielkim darzymy ją zaufaniem, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Dlatego spodziewamy się, że ona, choć może raczej ludzie z nią związani, pomoże nam w walce z koronną epidemią. I właśnie Jerzy Owsiak podpisał umowę na dostawę stu łóżek z respiratorami do szpitali. Do końca kwietnia wszystkie one będą już dostarczone do Polski. Łóżka kosztują ponad 3 mln zł, a Jurek Owsiak dodaje tylko: „robimy swoje”.

Teraz popatrzmy na pierwszą linię walki z koroną, czyli na lekarki i lekarzy, pielęgniarki i pielęgniarzy, laborantki i laborantów czy też ratowniczki i ratowników. Wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych w kujawsko-pomorskim, wicedyrektor szpitala miejskiego w Bydgoszczy  dr Paweł Rajewski tak bardzo chciał pomagać i leczyć ludzi, tu i teraz, że musiał wręcz zrezygnować ze stanowiska, by móc pracować na pierwszym froncie walki z koroną. Ważni są farmaceutki i farmaceuci, a także sprzedawczynie i sprzedawcy – to linia druga walki z koroną.

Jest i linia trzecia – my. Pomagamy, jak możemy: firma z Opola zajmuje się transferem lotniskowym. Zawieszenie lotów praktycznie całkowicie wyeliminowało ją z działalności. Jej właściciel – pan Paweł tłumaczy, że zamiast siedzieć i nic nie robić, starają się pomóc seniorom i robią dla nich zakupy. Z kolei kierowca miejskiego autobusu – pani Sylwia w godzinach porannych zajmuje się swoją córeczką, a po południu jedzie do zajezdni. Opowiada, że do domu wraca późno w nocy. Tak jest dzień w dzień, ale nie wyobraża sobie wziąć urlopu w czasie korony, bo gdyby każdy kierowca czy motorniczy poszedł na zwolnienie, sparaliżowane zostałoby całe miasto. Egoizm w naszym przypadku jest skrajnie nieodpowiedzialny – mówi pani Sylwia.

W pomoc innym na trzeciej linii angażują się wszyscy, a często zaczyna się od internetu. Działa tu wiele grup pomocowych, jak chociażby ta o nazwie Widzialna Ręka. Jak czytamy na Facebooku, jej zasada działania jest prosta: Lądujesz na przymusowej kwarantannie lub obawiasz się ruszyć z domu i okazuje się, że potrzebujesz zakupów lub masz ważną sprawę do załatwienia; chcesz z kimś przegadać coś na skype albo psa trzeba wyprowadzić… Nie czekasz na młodszego aspiranta, ale piszesz tu i razem dogadujemy szczegóły pomocy i znajdujemy osobę, która się tego podejmie. Na stronie pojawiają się też oferty konkretnej pomocy w robieniu zakupów, wyprowadzaniu psa, wyniesieniu śmieci w obrębie danej poznańskiej dzielnicy. Ogłaszają się też rowerowi wolontariusze, dla których dzielnica nie ma już znaczenia.

Dodam, że na trzeciej linii zaangażowanych jest także wiele osób wpłacających pieniądze na posiłki dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych, którzy pracują przecież najbliżej wirusa.

Wniosek? W obliczu zagrożenia daleko nam jako społeczeństwu od bezradności. Jesteśmy bardzo radni i chwała nam za to!

Natalia Mikołajska