Współczesna polska konferansjerka koncertowa

W poniedziałek, 13 marca, byłam na koncercie Aloszy Awdiejewa. Kiedyś – nie tak dawno – pisałam o kulturze, dlatego przez cały koncert myślałam o tym, co napiszę na ten temat. Zawsze tak miałam i ciągle tak mam. Obserwowałam głównie muzyków, bo z reguły można dostrzec w ich grze i instrumentach coś ciekawego do opisania, ale po raz pierwszy bardziej skupiałam się na słuchaniu solisty i konferansjera w jednej osobie. On doskonale na swoich koncertach prowadzi konferansjerkę i wspaniale nawiązuje kontakt z publicznością. Do sprawy podeszłam bardzo po kodersku i szukałam polityki w jego komentarzach. Szybko ją znalazłam. Zacznijmy jednak od początku, czyli od muzyków.

Trio gitarowe

Alosza Awdiejew jest muzykiem estradowym – w triu gra na gitarze akustycznej akompaniującej – i człowiekiem orkiestrą, a właściwie człowiekiem instytucją, bo to również profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, aktor filmowy, felietonista – pisuje do miesięcznika psychologicznego „Charaktery” – i tłumacz poezji.

Rodowodowo jest Rosjaninem, który przyjechał do Polski w roku 1967, ożenił się z Polką – Katarzyną Ślęczek – a tym samym uzyskał prawo stałego pobytu i został tu na stałe, przy czym mówi o sobie przewrotnie: „jestem Polakiem z wyboru, bo to bardziej komfortowo niż być kimkolwiek z przymusu”. Mieszka w  Bolechowicach pod Krakowem, w swoim długo budowanym domu.

Urodził się w Stawropolu (kiedyś Woroszyłowsk), na północnym Kaukazie w roku 1940. Już jako dziecko śpiewał publicznie z matką na amatorskich koncertach. Ukończył średnią szkołę muzyczną w Moskwie, a poza tym prowadził tam chóry amatorskie. Później studiował anglistykę na tamtejszym uniwersytecie, ale występował również w kabaretach studenckich i wtedy zaraził się trochę aktorstwem. Na drugim roku studiów (1967) uzyskał stypendium radia moskiewskiego i rozpoczął studia na filologii polskiej w Krakowie. Tak rozpoczęła się jego przygoda z Polską.

Kazimierz Adamczyk gra na gitarze basowej akompaniującej, ale tak naprawdę to wykształcony kontrabasista. Występował z kilkoma legendarnymi zespołami jazzowymi, np. Playing Family, a także ze znanymi wokalistami: Andrzejem Rosiewiczem, Andrzejem Zauchą, Grażyną Auguścik czy Lorą Szafran. Z Aloszą gra od 1975 roku.

Marek Piątek to gitarzysta grający w zespole na akustycznej gitarze – wreszcie! – prowadzącej. Otacza troską i matkuje instrumentalnej melodyce utworów. Na swojej gitarze wykonuje też: wstępy, solówki, kontrapunkty do wokalu i partie solowe w utworach instrumentalnych. Grywa też w różnych zespołach i stylach, a także na gitarze elektrycznej, która czasami nazywana jest prowadzącą. Występował z wieloma jazzmanami i nagrywał dla znanych kompozytorów. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Krakowie.

Koncert

Na pierwszy rzut oka było ślicznie, bo cała Aula UAM, gdzie koncert się odbywał, wraz z organami, a właściwie zbudowanym tam połyskliwym prospektem organowym, była pięknie podświetlona. Najlepiej prezentowały się one w momencie zmiany koloru z niebieskiego na czerwony – poezja! Na pierwszy rzut ucha natomiast zwykłe trio gitarowe radziło sobie doskonale, a czasami brzmieli wręcz jak mała orkiestra. Słyszałam głosy, a właściwie pytania – zadawane, oczywiście, ściszonym głosem – czy gdzieś jest ukryte pianino.

Natomiast konferansjerka Aloszy Awdiejewa, która jest siłą sprawczą tego artykułu, była fantastyczna i fenomenalna. Nie dłużyło mi się nawet przez sekundę, mimo że koncertowy konferansjer opowiadał mnóstwo żydowskich dowcipów, a te nie śmieszą mnie za bardzo. Ostatnimi czasy robię się bardzo wybredna i wymagająca muzycznie, dlatego uwaga o braku nudy jest znacząca.

Czy była polityka?

Ano była! Choć ukryta i nieoficjalna, taka jakby mimochodem. Politycznie zaczęło się, kiedy Alosza powiedział, co następuje:

„Ja nie wiem, co się dzieje z tą polityką. Z każdym dniem rozumiem coraz mniej”.

To mniej więcej to, co chyba wszyscy teraz czujemy. Ostatnio zwłaszcza z powodu harców wokół Donalda Tuska i jego stanowiska szefa Rady Europejskiej, które wyczynia rząd z Beatą Szydło na czele i Jarosławem Kaczyńskim w tle.

Kolejna sprawa to historia. Alosza mówił, że powinna ona być na dnie naszej duszy. Jeśli więc się w niej, czyli w tej duszy, robi bałagan, jest to bardzo niehigieniczne. Nie będę tu niczego objaśniać, bo interpretować historię powinien móc każdy, i nie powinien otrzymywać z góry narzuconego rozumienia rzeczywistości.

Ostatnią najbardziej trafnym zdaniem, maksymą czy mądrością wypowiedzianą przez człowieka, który twierdzi, że obecnie mamy samych specjalistów, bo w zasadzie nie ma już ludzi mądrych, było to:

Teraz Polak jak się budzi, to zaczyna od razu kogoś nienawidzić

Niech to zdanie Aloszy Awdiejewa służy za podsumowanie.

Natalia Mikołajska